dziennik | koncerty | skład | historia | teksty | foto | media | dyskografia | sklepik | prasa | księga | linki | forum | english | kontakt

 
  

1980 


 
Płyta: "Burgerbar"

Autor tekstu: Jacek Stęszewski


 
Milczą jak zaklęte oszronione szyby

Myjemy się w śniegu naszej własnej zimy

Smołą plują w niebo szerokie kominy

Na dalekim wschodzie ludzie żyją wciąż na niby

 

Dopóki księżyc świeci dopóty nie spadnie

Wszystko co się rodzi żyje i umiera nagle

Od zmierzchu do świtu od świtu do mroku

Jakiś sąsiad dziś nam umarł naprzeciwko w bloku

 

Bije nam zaklęty dzwon

W świeconej wodzie palce brudnych rąk

Bliżej podszedł pod nasz próg

Zimny od śmierci duch

 

Wiosna już kolejna zbiera swoje żniwa

Trzymamy się mocniej siebie, by móc to wytrzymać

Dwudziestą ósmą wiosnę bierzemy na barki

Wypadają nam włosy oraz z kalendarza kartki

 

Na zakrętach smutku w biegu tych wydarzeń

Jak mogliśmy się tak szybko po prostu zestarzeć

Każdy tylko gorzko sam siebie przeklina

Zestarzałem się po cichu trudno to wytrzymać jest

 

Tarzają się ptaki w lipcowym błękicie

Zapachniało wakacjami zapachniało życiem

Przeszły letnie błyskawice pioruny i burze

Diabeł Bogu się spowiada z mym aniołem stróżem

 

Kąpiemy się w ściekach swojej własnej rzeki

Słychać tylko śmiech studentów z okien biblioteki

Ci po ekonomii po prawie i stosunkach

Nikt dziś nie pracuje po wyuczonych kierunkach

 

Bije nam zaklęty dzwon

W świeconej wodzie palce brudnych rąk

Bliżej podszedł pod nasz próg

Zimny od śmierci duch

 

Zapalamy świece na dziadach i pradziadach

Zimnym kocem nas otula jesień listopada

Coraz bardziej wszystko to w kręgosłup się wrzyna

Ktoś w tej chwili kończy żywot a ktoś go zaczyna

 

Kolędy i święta łamanie opłatkiem

Kogoś tylko znów zabrakło przy stole przypadkiem

Wracają na święta nasi emigranci

Przylatują samoloty z Niemiec, Anglii oraz Francji

 

Wyuczono nas zachowań, Jak jeść co wypada

Jak zachować się przy stole na obcych obiadach

Tak trudno to wszystko okiem jest oświecić

W tym codziennym bałaganie niepotrzebnych rzeczy

 

Niektórzy z nas życiem już zmęczeni

Jak staliśmy razem tak leżymy podzieleni

Jedni poszli w prawo lub zostali w miejscu

Drudzy całkiem w lewo inni zaś stanęli w przejściu

 

Czasem tylko zerkamy za siebie ukradkiem

I to co nas bardzo boli żyje w nas najbardziej wiem...

  
 

Copyright 2002-2007 GFM GrupaFreshMedia & KŚ, Wszelkie prawa zastrzeżone, zakaz kopiowania grafiki oraz treści bez zgody autorów